- Cześć - powiedział ktoś za nią gdy była już w szkole dotykając ją w ramię. Ash natychmiast jak poparzona odwróciła się lekko przestraszona.
- A, to ty. Wystraszyłaś mnie. Co ty tutaj robisz? - spytała mierząc wzrokiem jej niegdyś przyjaciółkę, Christinę, która zmieniła szkołę i nie widziały się od około trzech lat.
- Chciałabyś. - zmrużyła oczy zakładając rękę na rękę.
- Oj no weź, nadal będziesz rozpamiętywać to co się stało w szóstej klasie? Proszę Cię, dorośnij. - posłała jej całusa i odwróciła się.
Ashley polizała usta. "Suka" pomyślała i gdy spojrzała w drugą stronę zobaczyła swoje przyjaciółki, które szły do niej namiętnie rozmawiając na jakiś temat.
- Hej, jak się czujesz?
- Widziałam Zaca z tą laską, bezwstydnie szedł obejmując ją w pasie.
- Słyszałaś, że podobno każdemu powiedział, że to on z Tobą zerwał, a nie ty z nim? Co on sobie wyobraża?! - mówiły wszystkie po kolei.
- Ej, dziewczyny. Spokojnie. Już nie zawracam sobie nim głowy. Jestem wolna, on może w końcu spełnić swoje marzenie i przelecieć każdą dziwkę z klubu ze striptizem, ale ja mam to w dupie, wiecie? Po co mam się przejmować, co? - puściła im oko. Wzruszyły ramionami.
- W sumie dobrze robisz. Na szczęście już koniec lekcji więc idziemy do Sarah. Pożyczy ci jakieś seksowne ciuchy. Prowokowanie tym chłopaków to niezła zabawa, zwłaszcza jak przyłapie się ich na gapieniu się w twoje cycki albo dupę. To zawstydzenie na ich twarzach to coś pięknego! - zaśmiała się Kate.
- Ooo tak, właśnie tak. Dobrze Ci zrobi teraz jakaś zabawa, a ja pamiętam, że to jedna z Twoich ulubionych - wybuchłyśmy śmiechem i wszystkie ruszyłyśmy w stronę domu Sars.
---
Były już w barze gdzie zbierało się mnóstwo chłopaków. Przyciągały sporą uwagę, ale przecież o to im chodziło. Kate zauważyła jak Mike ze starszej klasy patrzy się bezwstydnie na jej biust. Spojrzała na niego, a on zaczerwienił się jak burak. Zachichotała i zauważyła, że dzwoni jej telefon.
- Zaczekajcie. - wstała od stolika i puściła oko do przyjaciółek. Weszła do łazienki. - Czego chcesz?
- Pamiętasz jeszcze naszą umowę? Masz 48 godzin. Tik-tak... pilnuj czasu. - odezwał się męski głos - Bo inaczej...
- Bo co? Co inaczej? - powiedziała zirytowana.
- Skończy się to źle, a ty powinnaś o tym dobrze wiedzieć. - zaśmiał się lekko.
- Jesteś chory! - powiedziała cicho, ale wyraźnie.
- Może jestem. Jednak pamiętaj. 48 godzin z zegarkiem na ręku. Nie będę czekać ani chwili dłużej, nie lubię spóźnialskich, kochanie. - to były jego ostatnie słowa po czym telefon zapikał trzy razy co oznaczało koniec rozmowy.
- Kto dzwonił? - spytała Ashley, popijając Colą.
- Uhm... Mama. Wiecie, znowu marudziła o to jak się uczę. Standard. - wymusiła uśmiech i szybko zmieniła temat. - Wiedziałyście, że Claudia wypycha sobie stanik? Widziałam gdy wychodziła z toalety! Wyobrażacie sobie ją i jej chłopaka, który właśnie się o tym dowiedział? Ale by było! - wybuchła śmiechem.
- Albo taka sytuacja jakby chciał z nią to zrobić, rozpina jej stanik i... ups! - zaśmiała się Sarah.
- O matko, albo jakby KTOŚ PRZYPADKIEM zaczął o tym rozmawiać w jego pobliżu... - parsknęła Caroline, posyłając nam porozumiewawcze spojrzenie, które głosiło: To jutro Claudia ma gwarantowane upokorzenie!
- Christina?! - Zdziwiła się, ale z uśmiechem na ustach przywitała ją Caroline. - Poczekajcie. Pójdę z nią porozmawiać na osobności, wracam niedługo.
- Uhm... Od kiedy one się p r z y j a ź n i ą? - Ashley spojrzała pytająco na resztę dziewczyn.
- Pojęcia nie mam, ale rzeczywiście dziwne, że nam nic o tym nie było wiadomo, co nie? Chyba raczej by tego nie ukrywała? - zmrużyła oczy Sarah.
- Przynajmniej nie powinna... - mruknęła pod nosem Kate, patrząc na zegarek. W głowie dudniło jej tylko zdanie "Pilnuj czasu" oraz "Daję Ci 48 godzin". - Wiecie co? Nie wiem jak wy, ale ja muszę lecieć, wiecie... mama.
- To ja pójdę z Tobą. - Ashley wstała od stołu poprawiając swoje ubranie. - A ty Sarah? Idziesz z nami, czy zostajesz z BFF Christiną i Caroline?
- Ja chyba zostanę i dowiem się o co chodzi. Trochę sobie poczekam, bo wyszły, ale ciekawość mnie zżera. To pa, dziewczyny. - posłała im całusa a one opuściły bar.
- Nie wydaje Ci się to trochę... O mój Boże, spójrz na Caroline! To dlatego musiały pobyć same? Hmm. A to ciekawe... - Ashley poprawiła włosy.
- Chodźmy stąd, zanim nas zobaczą. Nie chcę wyjaśnień. Zobaczymy, czy nam ufa na tyle, by nam powiedzieć, czy będzie udawać, że nic się nie wydarzyło... - Kate pociągnęła brunetkę za rękę i ruszyły w stronę domu.
--
P.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz